124. Daj mi ją.

Od ostatniego czasu minęło wiele miesięcy.

Magda w końcu zaszła z ciążę, która była ciągle zagrożeniem dla dziecka i dla jej życia. Na szczęście urodziła córkę, która dawała im ostro popalić.

Marcin w Niemczech nadal prowadził swoje czarne interesy, które układały się po jego myśli.

Dla Magdy starał się być przykładnym facetem, który zarabia miliony. Tym bardziej, że była matką jego upragnionego dziecka, które rozpieszczał od pierwszych dni.

Właśnie uśpiła ich córeczkę i wyszła z jej pokoju, zostawiając tam elektryczną nianię. Ich dom był na tyle duży, że nie usłyszałaby jej płaczu.

-Jestem… – odezwał się głos jej męża z korytarza, wszedł do domu z pracy, było po 20.

-Cześć słonko. – szepnęła – Zaraz zrobię Ci kolację, mała dopiero zasnęła, dała mi straszny wycisk. – popatrzyła na niego schodząc po schodach.

-Zamówimy coś. – uśmiechnął się i podszedł do niej, dał jej buziaka – Na co masz ochotę? – zmierzył ją dokładnie wzrokiem.

-Na gorącą kąpiel… – objęła go za szyję – Pójdę się wykąpać, a Ty zamów cokolwiek.

Tak też było. Magda odpoczęła trochę w gorącej wodzie, a Marcin zamówił im kolację, którą wspólnie zjedli.

-Chcę kupić dom w Polsce. – szepnął – Żebyś mogła jeździć z moim dzieckiem, odwiedzać rodziców. – mówił pewnie.

-Sama? – popatrzyła na niego zdziwiona – Możesz kupić dom, ale nie w Polsce, tylko tam gdzie oboje pojedziemy. – warknęła – Przyzwyczaiłam się już do myśli, że w Polsce wcale nie jest tak bezpiecznie, kotku. – dotknęła jego policzka.

-Podziwiam Cię. – odezwał się – Spędzam po za domem dziennie przynajmniej 8 godzin, a Ty bez pomocy zajmujesz się naszym dzieckiem i w dodatku nadal jesteś piękna. – roześmiał się.

-No tak. – jęknęła – Mogłam się zapuścić jak typowa baba. – rozłożyła się na kanapie – Nie czułabym się dobrze, przy boku milionera, gdybym wyglądała jak typowa Matka Polka. – popatrzyła na niego – Pewnie wtedy poszukałbyś jakiejś pięknej kobiety.

-Pewnie tak… – roześmiał się i musnął ją w czoło.

-Nie wystarczam Ci? – popatrzyła na niego, na jej twarzy momentalnie zagościł smutek, chciała dać Marcinowi wszystko, chciała, żeby był z nią szczęśliwy.

-Wystarczasz mi jak nikt inny by nie wystarczył. – przyciągnął ją do siebie i pocałował w usta, a swoją dłoń wplotł jej włosy, oderwał się jednak – Wiem, że nie zawsze byłem tym dobrym. – powiedział spokojnie.

-Marcin, nie wracajmy do tego. – popatrzyła na niego – Tego faceta już nie ma, prawda? Teraz jest idealny mąż i ojciec. – dotknęła jego policzka.

-Dokładnie tak, mała. – musnął ją w czoło – Chodź, położymy się, jest strasznie poźno. – spojrzał nan zegarek, dochodziła północ.

-Pora karmienia. – szepnęła Magda i podniosła się z kanapy, kierujac się na górę, do pokoju gdzie spało ich maleńkie dziecko.

Usiadła na wygodnym fotelu, wcześniej biorąc córeczkę na ręce. Nakarmiła ją. Patrzyła na nią jak w obrazek. Tyle musiała przejść, tyle razy im się nie udawało, to dziecko było cudem. Była dla niej najważniejsza.

Wkładała ją do łóżeczka, kiedy poczuła dłonie swojego męża w pasie. Wtulił się w żonę. Patrzył na dziecko.

-Jak damy jej na imię? – szepnęła cicho Magda.

-Chciałbym, żeby nazywała się Alicja. – uśmiechnął się patrząc na małą.

Magda obróciła się do męża przodem i uśmiechnęła się. Był tak bardzo szczęśliwy. Objęła go za szyję i pocałowała. Była od niego niższa, więc podniósł ją na ręce, oplotła go nogami w pasie.

Minęło wiele dni. Ala rosła jak na drożdżach, jej rodzice byli szczęśliwi, mieli teraz wszystko.

Magda nosiła córkę po salonie, bo płakała od rana, coś jej nie pasowało dzisiaj. Marcin siedział w salonie, z laptopem.

-Do jasnej cholery! – warknął – Czy nie możesz jej uspokoić?! – krzyknął na Magdę.

-Jak widzisz nie. – Magda odpowiedziała cicho i spokojnie – Nie krzycz. – szepnęła patrząc na męża.

Wstał wściekły, na jego twarzy była furia. Nalał sobie drinka do szklanki. Patrzył na Magdę z pogardą jak nie może poradzić sobie z dzieckiem. Cały czas płakała i płakała. Miał dość, chciał dzisiaj trochę popracować w domu, a nie mógł, bo Ala ciagle płakała.

Podszedł do niej, zły.

-Daj mi ją. – powiedział pewnie.

-Wracaj do pracy, poradzimy sobie. – Magda powiedziała ze strachem w głosie.

-Daj. – zabrał jej dziecko, zrobił to jednak delikatnie, pocałowął małą córeczkę w głowkę.

Magda patrzyła uważnie na jego ruchy, bała się, że pod wpływem złości zrobi coś ich córeczce. Mała machała rączkami w jego stronę, on nachylał się nad nią i dziecko przestało płakać, zasnęło na jego rękach. Usiadł z nią wygodnie na kanapie, patrzył na nią jak w obrazek.

Magda podeszła do nich, usiadła na przeciwko nich.

-Przepraszam, że się uniosłem. – szepnął patrząc na Alę – Kocham Was jak cholera. – mówił cichutko, żeby jej nie obudzić.

-Nie musisz przepraszać. – szepnęłam – Też miałam już dość. – usiadła obok niego i położyła głowę na jego ramieniu.

Dopiero teraz wyglądali na bardzo szczęśliwych. Kiedyś tak cierpieli. Marcin był strasznym tyranem. Teraz nawet za najmniejsze podniesienie głosu był w stanie powiedzieć przepraszam.

_____________________________

Witam po długiej przerwie. Kochani, napisałam ten rozdział, bo tak bardzo mnie o niego prosiliście, ale nie wiem czy będę w stanie kontunuować, bo nie wiem czy przyjdą pomysły!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „124. Daj mi ją.

  1. ~WW pisze:

    Cześć :) Jeśli chodzi o rozdział, jestem na TAK! Jeśli będzie wena i pomysł pisz, chętnie przeczytam (nie ja jedna) :) Wszystko w Twoich rekach i głowie przede wszystkim, jeśli znajdziesz pomysł wracaj tutaj i kontynuuj. Jeśli jednak zrezygnujesz i tak będę Cię śledzić na tym drugim, oraz na każdym następnym blogu w przyszłości bo lubię Twój styl:)

  2. ~justi pisze:

    Zgadzam się z komentarzem wyżej. Najdzie cie pomyśl to kontynuuj, a jesli nie to z przyjemnością śledzę drugie opowiadanie.
    Co do rozdziału, czemu mam wrażenie ze to cisza przed burza?
    Czekamy na więcej:)

  3. ~Luiza pisze:

    Super rozdział jeśli będziesz miała wenę to pisz przeczytałam oba blog całe :) fajnie sie czyta Twoje opowiadania

  4. ~tajna pisze:

    Fajne pisz dalej bardzo ci kibicuje i przepraszam że kiedys w ciebie zwatpiłam sama nie.umiem.już pisać ale tobie życzę.pomysłów i motywacji i pisz jak chcesz a nie.jak ktoś każe :D jak kochają poczekają

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>