124. Daj mi ją.

Od ostatniego czasu minęło wiele miesięcy.

Magda w końcu zaszła z ciążę, która była ciągle zagrożeniem dla dziecka i dla jej życia. Na szczęście urodziła córkę, która dawała im ostro popalić.

Marcin w Niemczech nadal prowadził swoje czarne interesy, które układały się po jego myśli.

Dla Magdy starał się być przykładnym facetem, który zarabia miliony. Tym bardziej, że była matką jego upragnionego dziecka, które rozpieszczał od pierwszych dni.

Właśnie uśpiła ich córeczkę i wyszła z jej pokoju, zostawiając tam elektryczną nianię. Ich dom był na tyle duży, że nie usłyszałaby jej płaczu.

-Jestem… – odezwał się głos jej męża z korytarza, wszedł do domu z pracy, było po 20.

-Cześć słonko. – szepnęła – Zaraz zrobię Ci kolację, mała dopiero zasnęła, dała mi straszny wycisk. – popatrzyła na niego schodząc po schodach.

-Zamówimy coś. – uśmiechnął się i podszedł do niej, dał jej buziaka – Na co masz ochotę? – zmierzył ją dokładnie wzrokiem.

-Na gorącą kąpiel… – objęła go za szyję – Pójdę się wykąpać, a Ty zamów cokolwiek.

Tak też było. Magda odpoczęła trochę w gorącej wodzie, a Marcin zamówił im kolację, którą wspólnie zjedli.

-Chcę kupić dom w Polsce. – szepnął – Żebyś mogła jeździć z moim dzieckiem, odwiedzać rodziców. – mówił pewnie.

-Sama? – popatrzyła na niego zdziwiona – Możesz kupić dom, ale nie w Polsce, tylko tam gdzie oboje pojedziemy. – warknęła – Przyzwyczaiłam się już do myśli, że w Polsce wcale nie jest tak bezpiecznie, kotku. – dotknęła jego policzka.

-Podziwiam Cię. – odezwał się – Spędzam po za domem dziennie przynajmniej 8 godzin, a Ty bez pomocy zajmujesz się naszym dzieckiem i w dodatku nadal jesteś piękna. – roześmiał się.

-No tak. – jęknęła – Mogłam się zapuścić jak typowa baba. – rozłożyła się na kanapie – Nie czułabym się dobrze, przy boku milionera, gdybym wyglądała jak typowa Matka Polka. – popatrzyła na niego – Pewnie wtedy poszukałbyś jakiejś pięknej kobiety.

-Pewnie tak… – roześmiał się i musnął ją w czoło.

-Nie wystarczam Ci? – popatrzyła na niego, na jej twarzy momentalnie zagościł smutek, chciała dać Marcinowi wszystko, chciała, żeby był z nią szczęśliwy.

-Wystarczasz mi jak nikt inny by nie wystarczył. – przyciągnął ją do siebie i pocałował w usta, a swoją dłoń wplotł jej włosy, oderwał się jednak – Wiem, że nie zawsze byłem tym dobrym. – powiedział spokojnie.

-Marcin, nie wracajmy do tego. – popatrzyła na niego – Tego faceta już nie ma, prawda? Teraz jest idealny mąż i ojciec. – dotknęła jego policzka.

-Dokładnie tak, mała. – musnął ją w czoło – Chodź, położymy się, jest strasznie poźno. – spojrzał nan zegarek, dochodziła północ.

-Pora karmienia. – szepnęła Magda i podniosła się z kanapy, kierujac się na górę, do pokoju gdzie spało ich maleńkie dziecko.

Usiadła na wygodnym fotelu, wcześniej biorąc córeczkę na ręce. Nakarmiła ją. Patrzyła na nią jak w obrazek. Tyle musiała przejść, tyle razy im się nie udawało, to dziecko było cudem. Była dla niej najważniejsza.

Wkładała ją do łóżeczka, kiedy poczuła dłonie swojego męża w pasie. Wtulił się w żonę. Patrzył na dziecko.

-Jak damy jej na imię? – szepnęła cicho Magda.

-Chciałbym, żeby nazywała się Alicja. – uśmiechnął się patrząc na małą.

Magda obróciła się do męża przodem i uśmiechnęła się. Był tak bardzo szczęśliwy. Objęła go za szyję i pocałowała. Była od niego niższa, więc podniósł ją na ręce, oplotła go nogami w pasie.

Minęło wiele dni. Ala rosła jak na drożdżach, jej rodzice byli szczęśliwi, mieli teraz wszystko.

Magda nosiła córkę po salonie, bo płakała od rana, coś jej nie pasowało dzisiaj. Marcin siedział w salonie, z laptopem.

-Do jasnej cholery! – warknął – Czy nie możesz jej uspokoić?! – krzyknął na Magdę.

-Jak widzisz nie. – Magda odpowiedziała cicho i spokojnie – Nie krzycz. – szepnęła patrząc na męża.

Wstał wściekły, na jego twarzy była furia. Nalał sobie drinka do szklanki. Patrzył na Magdę z pogardą jak nie może poradzić sobie z dzieckiem. Cały czas płakała i płakała. Miał dość, chciał dzisiaj trochę popracować w domu, a nie mógł, bo Ala ciagle płakała.

Podszedł do niej, zły.

-Daj mi ją. – powiedział pewnie.

-Wracaj do pracy, poradzimy sobie. – Magda powiedziała ze strachem w głosie.

-Daj. – zabrał jej dziecko, zrobił to jednak delikatnie, pocałowął małą córeczkę w głowkę.

Magda patrzyła uważnie na jego ruchy, bała się, że pod wpływem złości zrobi coś ich córeczce. Mała machała rączkami w jego stronę, on nachylał się nad nią i dziecko przestało płakać, zasnęło na jego rękach. Usiadł z nią wygodnie na kanapie, patrzył na nią jak w obrazek.

Magda podeszła do nich, usiadła na przeciwko nich.

-Przepraszam, że się uniosłem. – szepnął patrząc na Alę – Kocham Was jak cholera. – mówił cichutko, żeby jej nie obudzić.

-Nie musisz przepraszać. – szepnęłam – Też miałam już dość. – usiadła obok niego i położyła głowę na jego ramieniu.

Dopiero teraz wyglądali na bardzo szczęśliwych. Kiedyś tak cierpieli. Marcin był strasznym tyranem. Teraz nawet za najmniejsze podniesienie głosu był w stanie powiedzieć przepraszam.

_____________________________

Witam po długiej przerwie. Kochani, napisałam ten rozdział, bo tak bardzo mnie o niego prosiliście, ale nie wiem czy będę w stanie kontunuować, bo nie wiem czy przyjdą pomysły!

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Cześć.

Cześć. Komentarz pewnej osoby dał mi do myślenia. Masz racę 123 rozdziały a do niczego to nie dąży. Wypowiedzcie się w tej sprawie proszę. Jeśli nie chcecie czytaać, mogę nie pisać.
Tym czasem zapraszam na drugi rozdział mojego bloga : 
http://naucz-mnie-tego.blog.onet.pl/

Opublikowano Bez kategorii | 9 komentarzy

123. Nienawidzę Cię!

Minęło kilka dni. Temat przyjaciela Marcina ucichł, a Magda nie chciała pytać. Jednak tego dnia przyszedł po pracy, wszedł pewnym krokiem do salonu.

-O 20 mamy być w hotelu. – powiedział poważnie – Masz być zrobiona na milion dolarów i nie spóźnić się. – warknął.

-Ale… – chciała się odezwać, ale wyszedł z pokoju.

Po jej policzkach popłynęły łzy, ale wiedziała, że musi się do tego przygotować. Robiła to dla niego. Chociaż w duchu miała nadzieję, przez ostatnie kilka dni, że może jednak daruje.

Wzięła prysznic i poszła się pomalować, ubrać. Nie miała teraz innego wyjścia. Musiała. Założyła czarną kieckę, szpilki i mocno się umalowała. Zeszła na dół, gdzie czekał jej mąż.

-Och, sam bym Cię dorwał. – westchnął, gdy tylko ją zobaczył, wziął ich płaszcze, podał jej i ubrali się.

Wyszli do samochodu. Marcin ruszył w stronę hotelu. Zerkał na nią co chwila, ale nie patrzyła na niego.

-Chcesz o coś zapytać? – popatrzył na nią i położył jedną dłoń na jej udzie.

-Dlaczego mi to robisz? – spojrzała w końcu na niego, swoimi załzawionymi oczami.

-Bo na tym zarabiam. – uśmiechnął się do niej szczerze.

Dla Magdy zabrzmiało to, jakby mówił jej ‚jesteś dziwką’. Czuła, że jeśli pozwoli na to wszystko w duchu bedzie się czuła nikim, ale pokaże mężowi, że zrobi dla niego wszystko. Zatrzymał auto pod hotelem, wysiedli, wziął ją za rękę i skierowali się do recepcji, gdzie dostał kartę do apartamentu.

Weszła pierwsza, bez słowa podeszła do okna. Pokój był naprawdę ładny, luksusowy. Ale to było w gestii Marcina rzecz normalna. Zamknął za sobą drzwi i podszedł do niej. Objął ją w pasie, bardzo delikatnie, a dłoń położył na jej brzuchu.

-Nie bój się. – szepnął delikatnie, nie mógł jej nic zdradzić, musiał być pewny, że zrobi to, o co Marcin ją poprosi.

-Nie chcę tego robić. – dotknęła jego dłoni, na swoim brzuchu – Nie chcę uprawiać seksu z kimś innym. Chcę być tylko Twoja. Chcę być prawdziwą żoną. – popłynęły jej łzy po policzkach.

-Umawiliśmy się na coś. – położył głowę na jej ramieniu i spojrzał na oświetloną Warszawę.

-Wiem. – szepnęła cicho i spokojnie, był pewny, że zgodzi się na wszystko.

-Popatrz na mnie. – powiedział poważnie – Spojrz mi w oczy. – szepnął, gdy stanęła przed nim przodem.

-Nikt tu nie przyjdzie, teraz, ani nigdy więcej. – pocałował jej dłoń – Będziesz tylko moja i mam pewność, że zrobisz dla mnie wszystko. Wiem, że to być może za duża trauma dla Ciebie, ale musiałem być pewny, że znaczę dla Ciebie wszystko, że zrobisz wszystko, o co Cię poproszę. Wpadłem wtedy na ten pomysł i już nie mogłem się wywinąć. – pocałował ją delikatnie w czoło.

Nie odpowiedziała nic. Wtuliła się w niego z całej siły. Chociaż była na niego zła, kamień spadł jej z serca.

-Chyba nie myślisz, że dałbym dotykać jakiemuś fagasowi moją żonę. – wziął jej twarz w dłonie – Jesteś moja! – warknął, ale to było miłe – Potrzebuję Cię, mała! – pocałował ją w usta.

Nie miała siły się na niego złościć. Była wręcz szczęśliwa, że jej mąż tylko ‚żartował’. Chociaż to nie było na miejscu, dla niej to było coś cudownego. Tyle dni się tego bała, a nie musiała teraz robić nic. Miała obok siebie swojego ukochanego męża. Sprawdzał ją, trudno.

-Nienawidze Cie. – odezwała się po chwili, popatrzyła mu w oczy, była zapłakana.

-Musiałem mieć pewność, rozumiesz? Musiałem! – potrząsnął nią – Musiałem wiedzieć, że zrobisz dla mnie wszystko! – przytulił ją mocno do siebie.

Po chwili oderwał ją od siebie i pocałował namiętnie, a ona odwzajemniła pocałunek. Poczuła popchnięcie plecami na ścianę i kątem oka widziała jak oparł mocno dłoń. Patrzył na nią z góry, pożerał ja wzrokiem.

-Pragnę Cię, teraz, tutaj, zaraz… – mówił szybko, widać było, że jej nie odpuści.

Nic nie odpowiedziała. Wiedziała, ze jakakolwiek rozmowa z nim teraz nie ma sensu. Był tak bardzo nakręcony na nią, że gdyby do niego mówiła spływało by po nim.

__________________

Tamtararararaaaaaaaaaaaaam!!! :D :D Jak Wam się podoba? Kochani, coraz mniej komentarzy… Czy to znaczy, ze jest Was coraz mniej? :(

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

122. Prześpisz się z moim przyjacielem.

Marcin od tego dnia zmienił się, nie do poznania. Był czuły, kochany. Spełniał każdą zachciankę żony. Co tylko chciała – to miała. Nie wykorzystywała tego. Dla niej najważniejsze było to, że ją kochał i potrafił to okazać.

Byli jak codzień, w pracy. Marcin nadal nie pokazywał, że Magda jest jego żoną, a ona tego nie wymagała. Współpracownicy dobrze ją znali, a nawet polubili. Podejrzewali nawet, że jest kochanką Marcina, co bardzo ją bawiło.

Siedziała przy swoim biurku, kiedy podszedł do niej.

-Możesz mi wydrukować potwierdzenia ostatnich wpłat? – popatrzył na nią, jakby chciał zjeść.

-Tak, już drukuję. – kilknęła coś w komputerze i wstała aby podejść do drukarki.

Miał ją całą przed sobą. Miała na sobie obcisłą, ołówkową sukienkę i wysokie szpilki. Głośno westchnął i podszedł do niej. Stanął za nią i dotknął jej brzucha. Przycisnął ją do siebie lekko.

-Co Ty robisz? – szepnęła lekko wystraszona – Jesteśmy w pracy… Jak ktoś nas zobaczy…

-Nie panikuj. – westchnął – Szef każe, pracownik musi. – wciągnął jej zapach i musnął delikatnie w szyję – Boże. Jak Ty pachniesz…

-Jakieś perfumy od szefa, zamiast porządnej premii. – roześmiała się cicho -Proszę. To potwierdzenia. – zebrała kartki i odwróciła się do niego przodem, podała mu je – Mam jeszcze dużo pracy.

-Nie daruję Ci dzisiaj. – wziął papiery i puścił jej oczko, znikając w swoim gabinecie.

Westchnęła i roześmiała się, wróciła do swojego biurka i usiadła. Chwilę później przyszła do niej koleżanka z pracy, Marta.

-Podobno ma żonę. – westchnęła – Nie przystawiaj się tak do niego. – nachyliła się nad jej biurkiem – Chociaż fakt, sama o nim czasem fantazjuję.

-Co znaczy ‚fantazjuję’? – Magda popatrzyła na nią wyraźnie rozbawiona.

-Nooo wiesz… – roześmiała się – Jest przystojny. – stwierdziła – Ale myślę, że nie ta liga. Do Ciebie tak go ciągnie, a tylko chce zaliczyć i Cię oleje. – powiedziała wrednie.

-Pewnie tak. – Magda roześmiała się w głos i wróciła do swoich zajęć.

Zbliżała się 18. Marcin wyszedł z gabinetu, gdy Magda już się zbierała do domu. Wszyscy jeszcze byli w pracy.

-Jedziesz do domu? Może Cię odwiozę? – popatrzył rozbawiony na Magdę, widział spojrzenia ludzi.

-Chętnie. – uśmiechnęła się do niego i zakręciła tyłkiem przed nim, kierując się do windy.

Weszli oboje, a gdy drzwi się zamknęły podszedł do niej blisko.

-Chyba Cię zwolnię. – złapał znów jej zapach – Nie mogę z Tobą pracować. Nie myślę o niczym innym, tylko o tym jak dorwę Cię w domu i będziesz dla mnie krzyczeć. – pokręcił głową.

-A będę dla Ciebie krzyczeć? – roześmiała się i musnęła go delikatnie w usta.

-Sama sobie odpowiedz. – klepnął ją w tylek, gdy szli już do samochodu.

Marcin zabrał żonę na weekend. Chciał jej pokazać, że ją kocha i że potrafi być czuły, ale tak naprawdę w jego głowie rodził się plan. Siedzieli w salonie, w wynajętym domku i patrzyli na ogień w kominku. Oboje mieli kieliszki z winem w dłoniach.

-Jak bardzo chciałabyś pojechać, odwiedzić rodziców, co mała? – szepnął czule, gładził ją po włosach, leżała z głową na jego kolanach.

-Przecież wiesz, że bardzo mocno. – uśmiechnęła się czule – Tęsknię za rodzicami. – była z nimi bardzo zżyta.

-W takim razie zrobisz coś dla mnie. – wziął od niej kieliszek i odstawił oba na stolik, przerzucił ją tak, że był nad nią i trzymał jej dłonie.

-Bez rąk? – roześmiała się, myślała, że będzie chciał się z nią kochać.

-Nie, kochanie. Prześpisz się z moim przyjacielem. I nie chcę słyszeć słowa ‚nie’ jeśli chcesz zobaczyć rodziców. – mowił śmiertelnie poważnym głosem.

-Pogięło Cię?! – chciała się wyrwać, ale ją przytrzymał – Nie będę z nikim spała. Puść mnie. – powiedziała załamana, miała łzy w oczach.

-Zrobisz to, o co Cię poprosi. – musnął ją w nos, a ona rozpłakała się jak dziecko, szarpała się.

-Marcin, błagam… – chciała się wyrwać – Nie rób mi tego. Nie pozwól mu mnie dotknąć. – panikowała, bała się tego, że mąż ją odda innemu facetowi dla swoich interesów.

-Przestań. – roześmiał się – Przecież jesteś wprawiona. – popatrzył jej w oczy – Dawałaś każdemu, więc dlaczego nie możesz dać jemu, żeby załatwił dla mnie coś ważnego? Przecież oboje będziemy szczęśliwi. Ty zobaczysz rodziców, a ja zrobię interes życia. – patrzył na nią poważnie.

-Błagam… – płakała, krzyczała jak dziecko, nie wiedziała co się z nią dzieje.

Gdy tylko ją puścił skuliła się w głębek, siedziała na kanapie i płakała. Wstał i zapalił papierosa. Widział po niej, że jest zdesperowana, gdy podeszła do niego i przytuliła się do niego z całej siły. Obiął ją jedną ręką i przytulił do siebie lekko.

-Jeśli będziesz mi kazał zrobię to… – szepnęła zapłakana, wiedziała, że to najgorsza decyzja w jej życiu. Nie chciała tego robić, ale za bardzo zależało jej na rodzicach i wiedziała, że musi to zrobić. Znała Marcina i wiedziała na co go stać.
________________________________

Kochani, co Wy na to? Może macie jakiś pomysł na Marcina? :)

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

121. Płakałaś?

-Wydawało mi się, że zrobiłam wszystko tak, jak mnie poprosiłeś. – powiedziała lekko przestraszona, zamykając za sobą drzwi, gdy na niego spojrzała siedział już przy biurku.

-Zrobiłaś. – uśmiechnął się do niej szczerze – A teraz chodź tu do mnie i usiądź na biurku. – odjechał na swoim fotelu kawałek.

Popatrzyła na niego niepewnie, ale tak jak ją poprosił podeszła do niego i usiadła delikatnie na blacie.

-Jeśli będziesz dobrze spełniała swoje zadania, wyjedziemy na wakacje. – uśmiechnął się.

-Jakieś ciepłe kraje? – westchnęła machając nogami w powietrzu.

-Nie, kochanie. – przejechał palcami po jej łydkach – Do Polski, wiem, że na pewno tęsknisz za rodziną. – popatrzył jej w oczy – Ale musisz być bardzo grzeczna i obiecać mi, że zmieniłem się i dobrze Cię traktuję. Prawda, mała? – manipulował nią jak tylko chciał.

-Prawda kochanie. – szepnęła cicho – Jesteś najlepszym mężem na świecie. – zeskoczyła z biurka i nachyliła się nad nim, żeby dać mu całusa, ale szybko ją odepchnął.

-Nie potrzebuję plotek. – warknął wrednie – Nie masz prawa mnie tutaj całować, bez mojego pozwolenia, rozumiesz? – wstał zły z fotela.

-Ale przecież… – szepnęła przestraszona, nie wiedziała jak się zachować.

-Nie ma żadnego przecież! – wrzasnął na nią – Wracaj do swojej pracy! Wyjdziesz ostatnia z biura! – był konsekwentny i podły.

Wyszła bez słowa. Usiadła do swojego biurka i zaraz wyświetliła jej się lista zadań. Nie bardzo wiedziała co ma zrobić, ale czuła też, że musi sobie jakoś poradzić. Chodziła po biurze, segregowała papiery. Pracownicy powoli zbierali się do wyjścia, a jej lista zadań ciągle rosła. Usiadła przy biurku i spojrzała w monitor. „Ostatnim zadaniem jest przeproszenie męża. Jeśli Ci się nie uda, zostaniesz w pracy do rana.” Westchnęła znudzona tym wszystkim.

-Nie podoba Ci się ostatnie zadanie? – usłyszała głos Marcina, który stał już przy jej biurku.

-Przepraszam. – wstała i podeszła do niego – Nie powinnam była Cię całować, chociaż jesteś moim mężem. – powiedziała z ironią.

-Uważasz, że to wystarczy? – roześmiał się – Jeszcze ta ironia na końcu? Chyba sobie ze mnie kpisz! – objął ją jedną dłonią w pasie.

-Co powinnam zrobić? – spojrzała mu w oczy, ale nie dotknęła go nawet.

-Nic. – puścił ją – Zbieraj się i jedziemy do domu. – powiedział oschle i odsunął się od niej.

Zaczekał, aż się ubierze i wyszli do samochodu. Jechali bez słowa. Magda nie chciała się narażać, a Marcin nie miał ochoty z nią dyskutować.

Weszli do domu. Magda poszła pod prysznic, była zmęczona pierwszym dniem w pracy, a Marcin wziął laptopa i zaczął odpisywać na emaile.

Zeszła na dół, Marcin rozmawiał przez telefon. Zatrzymała się na schodach i chciała usłyszeć z kim rozmawia. Nie widziała męża.

-No przecież powiedziałem, że ją ściągnę do Polski. Zrobi dla mnie wszystko. Jasne, że przyjedzie. – mówił zadowolonym głosem – Pewnie, nie ma sprawy. – powiedział szybko – A co Ty tutaj robisz, co? – ryknął na żonę, gdy zobaczył, że podsłuchuje, aż drgnęła.

-Marcin… Ja… – zaczęła się jąkać – Ja całkiem przypadkiem… Schodziłam z góry. Naprawdę. Po za tym nic nie słyszałam. – machnęła ręką, jak gdyby nigdy nic i chciała iść do kuchni, ale zatarasował jej drogę swoim ciałem.

-Dokąd? – popatrzył na nią poważnie – Wiem, że posłuchiwałaś, a nie ładnie tak.

-Przestań kochanie. – szepnęła – Zrobię nam pyszną kolację, co Ty na to? Co byś zjadł? – chciała zmienić temat i zbyć go.

-Słuchaj. – złapał ją za twarz – Jeśli będziesz podsłuchiwała i będziesz niegrzeczna to nie zobaczysz rodziców. – powiedział poważnie – A teraz na górę. Poproszę gosposie to zrobi nam kolację. – puścił ją i popchnął na schody, tak, że uderzyła się o poręcz.

Popłynęły jej łzy z bólu, ale nie odezwała się. Wzięła głęboki oddech i poszła na górę. Nie wiedziała co ma zrobić. W sumie nie mogła za wiele. Kochała go cholernie mocno, a on ją tak krzywdził. Wiedziała, że nie może od niego odejść i nie chciała. Czasem był tak cudownym mężem, a czasem zwykłym tyranem.

Skuliła się na łóżku i rozpłakała. Tak bardzo brakowało jej okazania uczuć, miłości. Chciała, żeby tylko czasem przyszedł do niej, przytulił ją i powiedział, że kocha.

Po chwili drzwi się otworzyły. Poznała, że to chód jej męża.

-Mam kolację. Zjemy w łóżku? – powiedział zadowolonym głosem, ale nie odewała się, ani nie ruszyła – Mówię do Ciebie. – ryknął głośniej.

-Tak. – szepnęła i szybko wytarła łzy, podniosła się delikatnie i usiadła na łóżku.

-Płakałaś? – popatrzył na nią i usiadł obok, miał w dłoniach dwa talerze – Co Ci jest? – dotknął jej policzka, rozpłakała się jeszcze bardziej.

-Nic. – szepnęła – Po prostu, mam zły dzień. – wytarła łzy i wzięła od niego talerz – Smacznego. – pociągnęła nosem.

Popatrzył na nią przez chwilę. Zaczął jeść, ale widział, jak jego żona spożywa posiłek bez apetytu. Dziobała jedzenie widelcem i jadła po kawałeczku. Zjadł swoją kolację i wstał.

-Możesz zabrać i mój talerz? – powiedziała od razu – Nie jestem głodna… – popatrzyła na niego podając mu talerz.

Wziął go bez słowa i odstawił na stolik. Podszedł do niej i pociągnął ją za rękę, tak mocno, aby wstała. Nie zdawał sobie sprawy, że przez niego się uderzyła. Podrzucił ją sobie na ręce i przytulił mocno. Wiedział, że coś jest nie tak. Czuł, że może zbyt srogo ją potraktował.

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

120. Zapraszam do siebie!

Od tamtego dnia minęło kilka tygodni. Marcin był ciągle przykładnym mężem, w którego głowie rodziły się ciągle nowe myśli. Magda natomiast była wyciszona, spokojna i zgadzała się na wszystko. Ufała mu w każdej sprawie.

Siedział w salonie, z laptopem i załatwiał swoje interesy, o których Magda nie miała zielonego pojęcia. Zeszła na dół, i podeszła do niego.

-Chciałabym się zacząć czymś zajmować. Oszaleję z nudów niedługo. – usiadła obok niego, na kanapie.

-Czym konkretnie, mała? – zamknął komputer i popatrzył na żonę.

-Chcę pójść do pracy. – położyła niepewnie dłoń na jego kolanie, a on roześmiał się szczerze.

-Mamy na tyle dobrze, że nie musisz pracować. – popatrzył na nią – Możesz wyjść z dziewczynami na plotki, na zakupy. – wziął jej rękę – Wolę mieć Cię ciągle w domu. – pocałował jej dłoń.

-Nudzę się tu! – podniosła na niego głos.

-Chyba się zagalopowałaś, koleżanko. – wstał zdenerwowany – Zapewniam Ci wszystko, nie po to, żebyś darła na mnie tą swoją śliczną buźkę. – uśmiechnął się – Mogę zabierać Cię do biura, możesz tam pracować jako… hmmm… – zamyślił się – Może jako moja prywatna sekretarka? – podszedł do niej i ukucnał przed nią.

-Co to znaczy? – popatrzyła na niego  z uśmiechem na buzi.

-To znaczy, że będziesz odbierała moje telefony, odpisywała na meile, robiła mi kawę i spełniała moje zachcianki. – uśmiechnął się do niej – I będziesz zawsze przy mnie. – musnął jej dłonie.

-Od kiedy mogę zacząć, szefie? – popatrzyła na niego wyraźnie zadowolona.

-Jutro o 8 jedziemy do biura. – wstał i usiadł obok niej – A teraz muszę dalej pracować. – powiedział już o wiele bardziej obojętnie.

Cieszyła się z tego jak dziecko. Wreszcie będzie ciągle przy mężu i do tego będzie miała jakieś zajęcie. Marcin zajął się w Niemczech sprzedawaniem drogich mieszkań i aranżącją wnętrz. Zatrudnił kilku dobrych projektantów.

Wstali rano wspólnie. Marcin wziął prysznic, ubrał białą koszulę, granatowy garnitur i założył na dłoń rolexa, zszedł na dół.

Magda wzięła prysznic, umalowała się i ubrała czarną, obcisłą sukienkę, założyła szpilki. Wyglądała naprawdę dobrze. Zeszła do kuchni, gdzie czekał na nią jej mąż i śniadanie.

Podeszła do blatu i wzięła swoje witaminy. Stała tyłem do niego. Podszedł i objął ją jedną ręką w pasie.

-Podoba mi się Twoja sukienka. – szepnął jej do ucha – Ale jest zdecydowanie za krótka. – klepnął ją w tyłek.

-Przebrać się? – popiła leki i odwróciła się, żeby spojrzeć mu w oczy.

-Nie. – zaprzeczył szybko – Taka bardzo mi się podobasz. No, ale szybciej, śniadanie, kawa i jedziemy. – powiedział już chłodniej.

Zjedli śniadanie, wypili szybką kawę i zeszli do samochodu. Otworzył jej drzwi – jak na gentlemana przystało. Droga minęła szybko, bez zbędnych rozmów. Wysiedli na parkingu i skierowali się w stronę biura. Gdy winda zatrzymała się na ostatnim piętrze wieżowca, objął ją ramieniem i prowadził do biura.

-Przedstawiam Wam nową sekretarkę. – powiedział do pracowników – To Magda. – popatrzył na nich poważnie – Liczę, że wprowadzicie ją we wszystko i będziecie szanować nowego pracownika. – powiedział oschłym tonem, nie mówił, że to jego żona.

Magda zapoznała się z nowymi znajomymi z pracy i Marcin zaprowadził ją do jej pokoju. Wszedł i oparł się o biurko.

-Tu będziesz pracowała. – uśmiechnął się do niej – A teraz zaparz mi mocnej kawy. – klepnął ją w tyłek i wyszedł z pomieszczenia.

Poszedł do swojego gabinetu. Nie chciał pokazywać współpracownikom, że to jego żona, i że będzie traktowana na lepszych warunkach. Nie znał ich jeszcze na tyle. Po chwili zapukała do jego drzwi, trzymała w dłoni filiżankę z kawą. Postawiła ją na biurku.

-Dziękuję. – powiedział poważnie – Na Twoim komputerze właśnie wyświetla się lista rzeczy do zrobienia na dzisiaj. – powiedział chłodno.

-A buziaka dostane? – zerknęła na niego opierając się jedna ręką o biurko.

-Po pracy, tak. – powiedział spokojnie – A teraz zmykaj do siebie kochanie. – wskazał jej spojrzeniem drzwi.

Weszła do swojego pokoju i popatrzyła w monitor. Wyświetliła się lista spraw na dzisiaj. Miała wykonać kilka połączeń i napisać emaile. Zbliżała się 14, kiedy wszedł zły do jej pokoju.

-Pierwszy dzień, a Ty już odwalasz takie akcje! – krzyknął, żeby każdy słyszał – Zapraszam do siebie! – uderzył ręką w jej biurko i wszedł do siebie.

Popatrzyła na niego zdziwiona, bo nie wiedziała o co mu chodzi. Przecież wszystko zrobiła tak jak chciał. Wstała, poprawiła sukienkę i poszła za nim. Weszła do jego gabinetu i zamknęła za sobą drzwi, bała się go.

____________________

Pozdrawiam i czekam na wasze opinie j pomysły :)

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

119. Chcesz mnie dotknąć?

Obudziła się, ale poczuła silny ból ręki. Miała na ramieniu siniaka, po wyraźnym ukłuciu igły. Rozejrzała się dookoła. Nie była w ich domu, w Hiszpanii, ale poznawała to miejsce. Tak. To był dom w Niemczech. Chciała się podnieść, ale poczuła silny ból w głowie i upadła ponownie.

Po chwili usłyszała kroki, znała ten chód. Nad łóżkiem stanął dobrze jej znany mężczyzna. Był wysportowany i pięknie pachniał. Miał na sobie koszulę i garnitur.

-Jak się spało, moja mała królewno? – nachylił się nad nią i musnął ją w usta.

-Marcin, nic nie pamiętam. Co się stało, dlaczego tutaj jesteśmy? – dotknęła jego dłoni, usiadł obok niej.

-Chciałaś wrócić tutaj. – uśmiechnął się do niej ironicznie – Mówiłaś, że w Hiszpanii nikogo nie znasz, nie podobało Ci się… – dodał po chwili.

-Tak? – szepnęła – Chce mi się strasznie pić. – próbowała się podnieść.

Wstał i przerzucił ją sobie przez ramię, tak, że jej twarz opierała się o jego plecy, zszedł z nią po schodach. Poznawała tych ludzi. Gosposia, kucharka, ochrona…

Posadził ją na zimnym blacie, aż drgnęła. Odsunął się od niej deliatnie, kontrolując jejruchu, jakby bał się, że zaraz spadnie. Nalał do szklanki wody i podał jej.

-Zaraz poproszę Emilię, żeby zrobiła Ci śniadanie, śpiochu. – uśmiechnął się, był strasznie miły.

-Dziękuję. – szepnęła – Chciałabym wziąć w tym czasie prysznic. – odstawiła szklankę z wodą.

-Dobrze, w takim razie chodź. – zdjął ją z blatu, dał wyraźny sygnał kucharce, że ma zrobić śniadanie dla jego żony i poszedł z nią na górę.

Wszedł z nią do łazienki i zamknął drzwi. Stanęła przed lustrem i popatrzyła na niego zdziwiona.

-Wstydzisz się? – podszedł do niej – Spokojnie, możesz brać prysznic. Przecież widziałem już wszystko. – położył dłoń na jej brzuchu i musnął delikatnie jej ucho.

-Nie czuję się komfortowo. – zerknęła w ich odbicie w lustrze.

-Wczoraj Ci nie przeszkadzało jak byłaś przy mnie zupełnie naga… – dotknął ustami jej szyji – No dalej, mała. Nie będę czekał w nieskończoność. – rozpiął jej stanik.

Nie chciała się z nim kłócić. Nawet nie czuła się na siłach. Rozebrała się i weszła pod prysznic. Stała długo i delektowała się jak ciepła woda muskała jej ciało. Otworzyła kabinę z nadzieją, że go nie ma. Stał oparty o szafkę, w której była umywalka i nie odrywał od niej wzroku.

-Jesteś strasznie zgrabna… – sięgnął ręcznik i podszedł do niej, owinął ją w nim.

Uśmiechnęła się nikle. Nie odpowiadała nic. Pozwoliła mu się wytrzeć i ubrała się. Zrobiła szybki makijaż i zeszli na śniadanie. Siedział na przeciwko niej, pił kawę i ciągle na nią patrzył.

-Mogę zadać Ci pytanie? – popatrzyła na niego lekko przestraszona.

-No pewnie, mała. – uśmiechnął się czule – Jesteś jakaś przestraszona. Boisz się czegoś?

-Boli mnie ręka. – szepnęła – I nie bardzo pamiętam wszystko. A Ty… Jesteś nadzwyczaj miły. – popatrzyła na niego.

-Ach. – westchnął – Ręka boli Cię od leków na uspokojenie, gdy jechaliśmy mieliśmy wypadek, w Twoją stronę uderzył samochód, leżałaś kilka dni w śpiączce. – kłamał jej jak z nut, a ona to wszystko łykała – Jestem miły… – wstał i podszedł do niej – Jestem, bo jesteś dla mnie najważniejsza. – stanął za nią i położył dłonie na jej ramionach.

-Kocham Cię… – szepnęła cichutko.

Nie odpowiedział nic. Uśmiechnął się perfidnie, ale nie widziała tego. Miał w swojej głowie plany co do niej. Może faktycznie ją kochał, ale wiedział, że nie będzie potrafił ciągle być tak miły. A to, że nie pamiętała wcześniejszych dni było tylko za sprawą leków jakie jej podawał. Tamtego dnia wiedział, że nie może pozbawić ją palca. Była jego żoną i w świetle fleszy musiała dobrze wyglądać. Nie potrzebował plotek.

-Mamy jakieś tabletki od bólu głowy? – mówiła spokojnie.

-Tak, idź się połóż, zaraz Ci coś przyniosę. – uśmiechnął się do niej wskazując jej drzwi od ich sypialni.

Dopiła swoją kawę i bez słowa poszła na górę. Położyła się na atłasowej pościeli. Ból coraz bardziej się nasilał. Chwilę później w drzwiach stanął Marcin.

-Chodź, do łazienki. – podszedł do niej i podał jej rękę.

Wstała i poszła za nim. Posadził ją na szafce w łazience i otworzył drzwiczki, gdzie była masa leków.

-Po co nam tyle tego? – zerknęła na męża.

-Bo moją żonę często coś boli. – uśmiechnął się do niej wymownie – Proszę, to powinno pomóc. – podał jej jakiś płyn w kieliszku.

Wypiła go i skrzywiła się. Podszedł do niej i oparł dłonie po bokach jej bioder. Patrzył  przez chwilę w jej oczy, nic nie mówił.

-Chcę Cię pocałować. Mogę? – szepnęła bardzo cicho.

Nie odpowiedział nic. Delikatnie dotknął jej warg, czuł jak językiem chce je rozdzielić i pocałować. Jedną dłoń położył na jej karku i namiętnie pocałował. Wpijała się w jego usta, jakby pragnęła go w każdą chwilą bardziej. Odsunął się od niej delikatnie, nadal opierał się o blat, na którym siedziała. Wyciągnęła dłoń w jego stronę, jakby chciała go dotknąć.

-Chcesz mnie dotknąć? Chcesz się ze mną kochać? – popatrzył na jej dłoń i pocałował ją delikatnie, patrzył ciągle w jej oczy.

-Chcę. – szepnęła cicho, wpił się w jej usta jeszcze namiętniej.

Starał się być dla niej czuły. Doprowadził ją do takiego stanu jakiego zawsze chciał. Była mu uległa i zgadzała się na wszystko, była spokojna i wyciszona. To on teraz dominował i tak miało zostać.

_____________________

Koooochani, czekam na wasze opinie :)

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

118. „Zabił mnie z kochanką”.

Minęło wiele tygodni od pięknego wieczoru, który był ostatnim należącym do tych miłych i czułych. Marcin stał się podły dla Magdy, była dla niego obojętna, znów wrócił ten tyran z Warszawy. Nie potrafił okazywać jej miłości, ani nie miał dla niej czasu.

Wrócił z hotelu, było po 19. Zerknął na nią i burknął zwykłe ‚cześć’. Ani buziaka, ani jak minął dzień. Tak było od wielu dni. Nie wiedziała dlaczego znów się taki stał. A Marcin tego nie kontrolował.

Usiadł przy stole i wziął pocztę. Miał tam kilka listów z rachunkami i list wydrukowany „Jeśli nie spotkasz się ze mną w sobotę i nie spędzisz ze mną upojnej nocy do Magdy trafi film.” Popatrzył na żonę, sieziała z laptopem i pracowała. Pokręcił głową i zgiął kartkę.

W kolejnej kopercie był list z kliniki, gdzie oboje się leczyli.

-Z kliniki. – popatrzył na Magdę rozrywając kopertę.

-Nie musisz otwierać, nieaktualne. – popatrzyła na niego i zamknęła laptopa – Po co nam dziecko, skoro Ty nawet dla mnie nie masz czasu. – wstała i poszła na górę.

Widział, że bolało ją jej zachowanie, ale nie umiał go zmienić. Był taki i już. Teraz jeszcze musiał chronić ich związek i spotkać się po raz kolejny z tamtą kobietą. Nie chciał, żeby Magda po raz kolejny przeszła przez to wszystko. Westchnął głośno i poszedł za nią.

Stała na balkonie i palila papierosa. Była zmęczona tym wszystkim. Zerknęła na niego, podszedł i objął ją w pasie. Przytulił się do jej pleców.

-Wiem, że zjebałem po raz kolejny… – szepnął – Po co Ty ze mną jesteś? Ciągle Cię krzywdzę i nie potrafię dać tego co byś chciała.

-I do tego puszczasz się na prawo i lewo. – powiedziała bez emocji, nawet nie drgnęła, ale zaraz obrócił ją przodem do siebie.

-Co Ty wygadujesz?! – warknął na nią, jego twarz z pogodnej zmieniła się na wściekłą.

-Wtedy… – zaczęła i od razu miała łzy w oczach – Gdy poznałam tą Weronikę… Ona po kilku spotkaniach przyniosła mi płytę z nagraniem. Jesteś tam z jakąś laską w masce i namiętnie się z nią bzykasz! W biurze, w hotelu. – rozpłakała się jak dziecko.

-Magda… To nie tak. – chciał się jej jakoś wytłumaczyć.

-A jak?! – przerwała mu – Bzykasz się z innymi pannami, a mi każesz siedzieć w domu! – krzyknęła na niego.

-Nie kochanie. – szepnął – Ona mi coś dosypała do drinka. – dotknął jej dłoni – Wiem, że mi nie wierzysz. Wiem, jak to wygląda. Jeśli będziesz teraz chciała odejść zrozumiem to. – puścił ją i zapalił papierosa.

-Tak, będę chciała. – powiedziała zdecydowanie – Mam dość życia pod jednym dachem z kimś kto wiecznie mnie okłamuje.

-Zaczekaj sekunde. – wstał, gdy coś sobie przypomniał, poszedł do gabinetu i za chwilę wrócił z kartką, podał jej – Zrobiłem wtedy wyniki. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Wykryli w mojej krwi, że coś mi podała.

-Co za brednie. – roześmiała się – Ćpasz, więc to chyba logiczne, że wykryli. – roześmiała się w głos.

-Od pół roku nie brałem nic. – podszedł do niej – Magda Ty mi musisz uwierzyć, do jasnej cholery! – popatrzył na nią.

-Kurwa, dlaczego ja Ci nie ufam? – popatrzyła na niego bezradnie.

-Bo zawiodłem Cię nie jeden raz. – popatrzył na nią – Przysięgam Ci, że nie kłamię.

-Wrócimy do tej rozmowy jutro. – powiedziała cicho, trzęsła się z nerwów.

-Jutro? Magda… – dotknął jej dłoni – Kocham Cię tak bardzo, że nawet nie umiałbym dotknąć innej kobiety. – szepnął – Przysięgam, że byłem nieświadomy. Zresztą widziałaś na tym filmiku jak się zachowuję.

-Widziałeś go? – popatrzyła na niego zdziwiona.

-Tak. Od razu po tym spotkaniu miałem go na laptopie, groziła, że wyśle go też Tobie. A teraz jeszcze wysłała list, że mam się z nią spotkać w sobotę, bo inaczej powie Tobie. – szeptał – Ale jej przyjaciółka była szybsza.

-Weronika ją zna? – dla niej to wszystko było szokiem.

-Tak. Wiedziałem to od razu. Pamiętasz, gdy przyszła odrazu Ci powiedziałem jaka jest z nią sytuacja. – mówił szczerze, widziała to po nim.

-Dobrze, wierzę Ci. – szepnęła – A teraz chcę się położyć, ale proszę. Śpij w innym pokoju. – popatrzyła na niego.

-Dobrze. Kocham Cię. Śpij dobrze. – wstał i poszedł do pokoju.

Poszła się wykąpać i weszła do sypialni. Położyła się i zasnęła. Była zmęczona, bała się przyszłości i tego co ją teraz spotka. Nie wiedziała czy powinna mu wybaczyć.

Szła do hotelu, kiedy podjechał czarny jeep. Mężczyzna wciągnął ją do środka i założył jej worek na głowę. Krzyczała jak opętana, ale nikt jej nie pomógł. Poczuła ukucie w ramię i szybko odpłynęła.

Otrząsnęła się dopiero na jakiejś starej hali, gdzie nie było dosłownie nic. Widziała na drugim końcu kobietę, w tej samej masce, jaką miała ta, która uprawiała seks z Marcinem. Obok niej stał mężczyzna. Poznała go. To był Marcin. Szepnął coś kobiecie do ucha, a ta się roześmiała.

Podeszli oboje do Magdy.

-Twoja książka na tym rozdziale się kończy. Jak go nazwiesz? „Zabił mnie z kochanką”? – Marcin roześmiał się w głos i nachylił się nad nią i musnął ją w usta – Ty idiotko! Mogłaś być ze mną taka szczęśliwa, a puściłaś się z moim bratem, a karma wróciła. – śmiał się perfidnie.

-Marcin… – szepnęła cicho, po jej policzkach płynęły łzy – Kocham Cię…

-Och, naprawdę? – popatrzył na nią – Jakie to piękne. Moja żona mnie kocha. – przejechał palcami po jej policzku – Jak myślisz, co zrobi Twój tatuś jak dostanie Twój palec, kochanie? – trzymał w ręku obcinaczkę do cygar i podszedł za nią.

-Marcin, nie… Proszę… – szeptała, czuła jego oddech i pocałunek na karku – Marcin!!! – krzyknęła głośno, gdy włożył jej palec w maszynkę.

__________________

Tamdadadaaaaaaaaaaaaaaam!!!!!!!!!!!!

Długo mnie nie było kochani, ale musiałam trochę namieszać. 

Komentujcie i mówcie jak Wam się podoba!

Opublikowano Bez kategorii | 11 komentarzy

117. Jesteś niesamowity.

Po tym jak Anita zniknęła z otoczenia Marcina, pojawiła się ona. Piękna szatynka, którą Marcin doskonale znał. Wiedział, że była z towarzystwa Anity.

Tego dnia Magda miała zająć się sprawami hotelu, a Marcin miał coś załatwić na mieście. Siedziała w recepcji i piła kawę, gdy podeszła do niej kobieta. Przedstawiła się i zaczęły rozmawiać, o wszystkim, o hotelu. Jakby znały się od kilku lat.

-O, a to mój mąż. – uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, że Marcin wchodzi do budynku, podszedł do Magdy i dał jej całusa.

-Jak tam, kochanie? – objął ją delikatnie ramieniem – Mam coś na przeprosiny za moje zachowanie. – puścił jej oczko.

-Mmm. – roześmiała się, zdążyła już zapomnieć o tych wszystkich, nieprzyjemnych sytuacjach – Poznałam dzisiaj Weronikę. Bardzo fajna kobieta. Chodź, pochwalę się mężem. – pociągnęła go za rękę.

Jego uśmiech znikł z twarzy dopiero, gdy kobieta podeszła do niego i podała mu rękę. Tak, To była dobra znajoma Anity. Wiedział, że stoi za tym ona. Nie wiedział tylko, jaki ma w tym cel.

-Będę się zbierała, Magda. – popatrzyła na nią – Zdzwionimy się. – uśmiechnęła się i wyszła z recepcji.

-Zareagowałeś, jakbyś zobaczył ducha. – Magda podeszła do męża i oparła dłonie na jego klatce.

-Nie prawda. – westchnął – Jak ją poznałaś? – popatrzył na Magdę – Ach, nie zaczekaj. Zgadnę. – przerwał jej – Sama do Ciebie podeszła. Zgadłem?

-Skąd wiesz? – popatrzyła na niego zdziwiona.

-Widać po niej, że jest jakąś oszustką. – westchnął – A teraz zabieram Cię na przeprosiny. – musnął ją w czoło.

Nie spierała się. Wiedziała, że jej nie skrzywdzi, że przygotował dla niej coś specjalnego.

Pojechali na kolację. Zajechali tylko do domu odświeżyć się i przebrać. Ubrała sukienkę, Marcin standardowo, garnitur.

Zabrał ją do ekskluzywnej restauracji, chciał, żeby ten wieczór był tylko ich.

-Wiem, że nawywijałem. – westchnął dotykając jej ręki – Ale uwierz mi, nie chciałem, nie wiem co we mnie wstąpiło… – zaczął.

-Dobrze, nie rozmawiajmy o tym. – powiedziała pewnie – Potraktujmy to jakby tego wcale nie było. – zabrała rękę.

-Jesteś nieoceniona. – szepnął z czułością, kelner przyniósł im kolację.

Czuła, że to już nie to samo małżeństwo, co kiedyś. Nie umiała mu ufać tak bardzo, bezgranicznie. Czasem nawet bała się go bardziej, niż kiedyś, gdy był gangsterem. Ale wtedy mógł się wyżyć, do domu wracał spokojniejszy. A tutaj nie miał tej możliwości.

Po kolacji, wracali do domu piechotą. Nie wiedziała w sumie dlaczego. Zaprowadził ją do parku, fakt, było dużo ludzi, ale to było normalne. Był sezon, a to było miasto turystów. Gdy weszli w środek tłumu, zaczęła grać muzyka, a ludzie zgromadzili się wokół nich.

Objął ją w pasie i przytulił do siebie. Usłyszała ich wspólną piosenkę. Wtuliła się w niego mocno, ludzie zaczęli klaskać. Przyszli tu wszyscy dla nich.

-Jesteś niesamowity. – szepnęła, przytulając się do niego z całej siły.

-Przepraszam, za wszystko, co zrobiłem złego. – pocałował ją w usta czule.

Ludzie ciągle klaskali, a oni tańczyli w tłumie. Byli w centrum, a on zrobił to wszystko dla niej. Chciał, żeby mu wybaczyła, wiedział, że postąpił źle.

Gdy piosenka się skończyła, podziękował im w hiszpańskim języku, a ludzie rozeszli się. Podjechał po nich samochód, który odwiózł ich do domu. Była cholernie szczęsliwą kobietą tego dnia i miała nadzieję, że tak już zostanie.

_______________

No właśnie, kochani. A dalej dokończcie sobie w myślach.

Zapraszam ciągle do komentowania, bo to duuuuuuża motywacja!

I na swojego nowego bloga też ! http://naucz-mnie-tego.blog.onet.pl/

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

BLOG

Kochani. Pamiętacie mojego bloga? 
http://naucz-mnie-tego.blog.onet.pl/
Trochę zmieniłam temat. Nie będzie faceta, który robi co chce. Zapraszam, komentujcie ! Jeszcze nie wiem, kiedy tutaj pojawi się rozdział. Brak pomysłu co dalej. :*

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj